Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koraliki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koraliki. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 lipca 2014

Kolia łowicka :)






Jakoś tak znów zaniedbałam bloga. Do powrotu zmobilizował mnie Kreatywny Kufer i jego wyzwanie tematyczne - Łowicz. Od razu miałam w głowie wizję konkretnego wzoru, tylko trzeba było dobrać kolory koralików. Zadanie wcale nie okazało się łatwe, naszyjnik wyplotłam ostatecznie z sześciu odcieni i nie wiem czy nie jest jednak zbyt kolorowy i nie ma barw bardziej indiańskich niż łowickich - z drugiej strony to luźna inspiracja, są paski, są kolory, a to dwie rzeczy z którymi folklor łowicki zawsze mi się kojarzył.







Za każdym razem jestem zdumiona, jak bardzo może się różnić dany wzór, w zależności od wykorzystanych materiałów. To trzecia odsłona tego naszyjnika, i za każdym razem wyglądał zupełnie inaczej. Dla przypomnienia poprzednie dwie wersje: 




Oczywiście już mam pomysły na kolejne wersje, ale pewnie poczekają trochę ;)


wtorek, 9 kwietnia 2013

Kolie, ciąg dalszy

Znów zaniedbałam bloga, a że zrobiłam trochę nowych rzeczy i trochę nowych zdjęć - wrzucam. Dla odmiany w kolorze :)









wtorek, 17 lipca 2012

Kolie - potencjalnie ślubne ;)

Muszę przyznać, że od zawsze podziwiam osoby specjalizujące się w tworzeniu biżuterii ślubnej - mam mdłości, kiedy muszę dłuższy czas pracować w tej gamie barw :) Ale jakoś tak się złożyło, że zafiksowana na kolie wyjęłam z pudełka woreczki z białymi, kremowymi i beżowymi koralikami i z rozpędu machnęłam kilka, a co ;) Bez kontrastu, bardzo monochromatyczne, bo nawet nie próbowałam mieszać odcieni, niestety również bez żadnych bardziej ozdobnych elementów typu kryształki, bo nie spakowałam.







Z jednej strony wydają mi się mdłe i nudne (moja siostra: czegoś mi w nich brakuje... już wiem, koloru!), z drugiej mają taki koronkowy urok.

niedziela, 17 czerwca 2012

Rombowo znów :)


Prawdopodobnie powinnam zacząć tę notkę od 'dawno mnie tu nie było' albo coś takiego :) Tak się dość dziwnie i nagle złożyło, że siedzę we Francji od połowy marca. Pracuję w niezbyt często odwiedzanym zamku jako, jak to ładnie ujął mój kolega, cieć. A ponieważ mam do dyspozycji stolik i krzesło przy duuużym oknie od południa oraz zabrałam ze sobą ponad cztery kilogramy koralików, cóż, dłubię. Głównie kolie, ale przestałam umieć robić zdjęcia kolii, więc wstawię dziś mniejszość, czyli kolczyki. Wszystkie uplecione dla odmiany z koralików Toho, nie Preciosy, wszystkie wyjątkowo mało frędzlaste.






Wybaczcie jakoś zdjęć, nie wiem czy pokłócił się ze mną aparat, czy tutejsze światło. Także tło pozostawia trochę do życzenia, nie wpadłabym chyba w Polsce na zastosowanie białej foliowej reklamówki, ale dała całkiem znośny efekt, w porównaniu z podłogą. Beżowo-brązowa kolorystyka jest winą pewnych braków w zasobach - pakowałam się jak ostatnie cielę, i jeszcze kilkanaście godzin przed podróżą, i nie dość że spakowałam dość niewiele czarnych koralików, to jeszcze zapas czarnej nici też miałam niewielki :)
Mam nadzieję, że uda mi się niedługo pokazać naszyjniki, których wydłubałam niemal dwadzieścia - i mam nadzieję że przeskoczę dwudziestkę, mam na to jeszcze troszkę ponad dwa tygodnie :)
na razie - au revoir!

piątek, 17 lutego 2012

Czerń i czerwień

Znów komplet, tym bardziej w jednym z najbardziej klasycznych zestawień kolorystycznych. Miał być duży i w zdecydowanych kolorach.

Zaczęłam od wyplecenia bransoletki:
Wydała mi się jednak zbyt delikatna, więc na wszelki wypadek zrobiłam też masywniejszą wersję, jak się okazało - słusznie:

Do tego kolia, zmodyfikowałam wzór który kiedyś mi nie wyszedł i teraz pięknie się układa:


Jeśli chodzi o kolczyki, nie zastanawiając się dłużej zrobiłam bardziej rozbudowaną wersję 'indiańców':

niedziela, 12 lutego 2012

(Pod)morskie opowieści

Podejrzewałam że jak w końcu zrobię sobie bloga, to prędzej lub później zapomnę o nim na śmierć ;)
Po dłuższej przerwie prezentuję zamówiony komplet w podwodnych klimatach.

Naszyjnik z drobnych koralików i bursztynu:

 Lepiej jednak prezentuje się na ekspozytorze:


Kolczyki - koralowce:

Bransoletka:
I kolczyki - rybki na dokładkę :)

poniedziałek, 26 września 2011

Kolie cz. 3

Nadal wałkujemy ten sam schemat, tym razem z drobnym urozmaiceniem - rurkami. Uwielbiam rurki, zwłaszcza skręcone - bosko łapią światło.

Oczywiście nie mogłam sobie odmówić 'pawiego' zestawu, czyli czerń, benzynka, złoto:









 I zaszalałam trochę, ożywiając benzynkę wściekłą zielenią młodej trawy. Z odrobineczką złota, rzecz jasna:







Jutro albo dziś ostatnia para kolii i dam wam spokój na jakiś czas ;)

niedziela, 25 września 2011

Kolie cz. 2

Tym razem coś większego :) Wzór jak w poprzednich naszyjnikach, ale użyłam większych koralików, zrobiłam dłuższe frędzle i nie można już powiedzieć że są delikatne ;)
Stonowana, czerń/hematyt/crystal:


 





I ostrzejsza, czerń/czerwień:





I to jest już naprawdę solidny kawał kolii :)

sobota, 24 września 2011

Kolie cz1

Naprodukowałam się ostatnio naszyjników. Większość powstała według tego samego schematu, ale w zależności od rozmiaru i rodzaju użytych koralików efekt jest różny. Będę przedstawiać dwójkami zaczynając od najdelikatniejszych.

Bakłażanowy fiolet/kryształ:




Bardzo trudno uchwycić kolor, zresztą fiolety są ciężkie w fotografowaniu, normalne wychodzą niebiesko, bakłażanowe brązowo i czekoladowo i trzeba je naprawiać w programie graficznym.

Pastelowy róż/jasny popiel:







 Jestem nim osobiście nieskromnie zachwycona, wyszedł delikatnie, świetliście i uroczo. Szkoda że na zdjęciach nie ;) To ostatnie na ekspozytorze jest beznadziejne, ale kilka jeszcze takich będzie, bo czasem trzeba pokazać jak się układa.